08.02.2010

59.

Tym razem nie zawinił ani nosiwoda, ani żadna inna pirania, ale cała komentatorska Polska.
Oto bowiem gdzie by się człowiek nie obrócił - dostaje informacje o wynikach wyborów na Ukrainie. I zaraz komentarze, które da się sprowadzić do: "ojojojku, przegraliśmy, co to będzie". Dla odmiany rosyjskie media ogłaszają fetę. I jakoś nikt nie wpadł na pomysł, że ani myśmy nie przegrali, ani żadni oni nie wygrali. Dlaczego? Bo Pomarańczowi już dawno przestali się przejmować polskimi politykami - Juszczenko wykonał kilka gestów, po których współpracować z nim byłoby Polsce bardzo trudno, a "piękna Julia" jest do bólu pragmatyczna i gra tylko z tym, z kim łatwiej jej wygrać. Dla odmiany Janukowycz to facet, z którym nie wiązaliśmy żadnych nadziei, wobec którego nie mamy żadnych wydumanych zobowiązań, a i on nic nam nie jest winien. Jego pierwsza powyborcza wypowiedź była raczej stonowana. Czy będzie ultra prorosyjski? Ośmielę się napisać, że w ciągu najbliższego roku entuzjazm rosyjskich mediów w stosunku do ukraińskiego prezydenta znacznie opadnie. Oczywiście, nie będzie on wykonywał żadnych antyrosyjskich gestów i pewnie zrobi sobie kilka zdjęć z Putinem, a może i w pierwszą zagraniczną podróż wybierze się do Moskwy. Niemniej tak prorosyjski, jak wszyscy, czy to w Rosji, czy w Polsce oczekują nie będzie. Sądzę, że spróbuje być raczej takim ukraińskim Kwaśniewskim - uśmiechającym się do wszystkich, ale prowadzącym wyłącznie politykę gestów, skupionym na budowaniu na Ukrainie skupionej wokół siebie oligarchii zapewniającej mu dostęp do kasy, oraz bezkarność, gdy będzie musiał, niekoniecznie po jednej kadencji, ustąpić ze stanowiska. Teraz - dlaczego sądzę, że tak będzie? Po pierwsze wygrana Janukowycza nie była tak wyraźna, jak by sobie tego życzył, po drugie facet ma za sobą doświadczenie Majdanu i nie będzie chciał ryzykować oporu społecznego. Poza tym Ukraina, przy wszystkich trudnościach i niepowodzeniach, przeszła jednak zmiany i Janukowyczowi wygodniej będzie - jak Kwaśniewskiemu - iść z ich prądem, zamiast dokonywać jakichś dramatycznych zwrotów.
Tyle wymądrzania się, poniekąd zastępczego, żeby nie pisać o kolejnych cudach na forum NF.

2 komentarze:

  1. O forum NF - wróciłem po tych 3-4 latach na forum i... doszedłem do wniosku, ze ono nie żyje O_o

    Kiedyś można było pogadać z ludźmi na różne tematy (niekoniecznie o literaturze), nie będąc w tzw. 'starej gwardii'. Teraz to wszyscy sobie tył.... znaczy się są wyjątkowo uprzejmi względem siebie przez co nie można normalnie podyskutować. W sensie tak bardziej gwałtownie, płomienniej. Jak jest ktoś nowy to go perfidnie ignorują. Szkoda, bo kiedyś doszedłem do wniosku, że ludzie byli tam dużo ponad średnią krajową. Jak widać przeliczyłem się...

    A forum i tak jest zdechłe, może czas je zamknąć?

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety, nic w poznanym wszechświecie nie jest niezmienne, a zmiany niosą ze sobą także ryzyko regresu. Forum NF to twór o tyle przedziwny, że trwający pomimo gorącemu pragnieniu redakcji, żeby użytkownicy już sobie poszli i żeby można było cały ten majdan zlikwidować. Że jeszcze tego nie zrobiono, to - obawiam się - jedynie z lęku, że byłaby to jednak jakaś kompromitacja.
    Uprzejmość, o ile nie fałszywa, dyskusji w moim przekonaniu nie szkodzi - można sobie powiedzieć to i owo, wejść w ostrą nawet dyskusję, nie posługując się argumentami ad personam, nie wyzywając rozmówców o idiotów itd. itp.
    Forum rzeczywiście nie zachwyca jakimś szczególnym życiem, ale prawdę mówiąc, fora chyba w ogóle nie rozwijają się już w szaleńczym tempie. Może więc nie jest najgorzej, może da się coś jeszcze zrobić? Kłopot z forum NF polega na tym, że tam nie było żadnego przekazania pałeczki nowym użytkownikom, "starzy" nie wprowadzali w żaden sposób nowych - odchodzili raczej falami. Wielka w tym zasługa wyjątkowo niezgrabnej internetowo redakcji i forum też to zaszkodziło. Potem, pod nieobecność najaktywniejszych użytkowników, tożsamość forum była sztucznie budowana nie w oparciu o grupę, ale o konflikt z redakcją. No i mamy tego wszystkiego efekty. jednak w każdej takiej przestrzeni życia publicznego potrzebny jest lider - a na forum NF takiego lidera zabrakło. Spontaniczni zostali wypędzeni przez redakcję, sama redakcja ani nie chciała, ani nie umiała wejść w tę rolę. Teraz ktoś w niej wymyślił, zdaje się, że liderem, albo przynajmniej poruszycielem forum mógłby być KTL, co tylko dowodzi jak nikła jest w redakcji NF znajomość sieci. Szkoda, ale bywa i tak.

    OdpowiedzUsuń